Chicago Fire przegrało 1:2 z CF Monterrey w ćwierćfinale Leagues Cup i pożegnało się z turniejem. O awansie meksykańskiego zespołu przesądziło efektowne trafienie Orbelína Pinedy w końcowych minutach spotkania.
Monterrey lepsze w zaciętym ćwierćfinale
Rywalizacja na SeatGeek Stadium była wyrównana i przez długi czas żadna ze stron nie potrafiła wypracować wyraźnej przewagi. Ostatecznie decydujący cios zadali zawodnicy Monterrey. Orbelín Pineda popisał się znakomitym uderzeniem, które zapewniło Rayados zwycięstwo 2:1.
Tym samym meksykański klub awansował do półfinału Leagues Cup i nadal może myśleć o kwalifikacji do CONCACAF Champions Cup. Dla Chicago Fire porażka jest szczególnie bolesna, ponieważ jedną z kluczowych postaci spotkania był Hugo Cuypers – napastnik, który w ubiegłym miesiącu poprosił o możliwość odejścia z klubu po transferze Roberta Lewandowskiego.
Udany powrót Chicago Fire do turnieju
Chicago Fire nie wystąpiło w edycji Leagues Cup w 2025 roku, ale tym razem bardzo dobrze rozpoczęło udział w rozgrywkach. W pierwszym meczu zespół z Illinois pokonał Necaxę 2:0, a następnie odwrócił losy spotkania z Santos Laguną, wygrywając 3:1.
Największe wrażenie zrobiło jednak zwycięstwo nad mistrzem Meksyku, Cruz Azul. Fire triumfowało 2:1, a oba gole zdobył południowoafrykański skrzydłowy Puso Dithejane. Dzięki temu amerykańska drużyna zapewniła sobie miejsce w fazie pucharowej.
Chicago Fire po raz pierwszy od 16 lat pokonało meksykańskiego rywala w oficjalnym spotkaniu. Sukces nad Necaxą był pierwszym zwycięstwem klubu nad zespołem spoza Stanów Zjednoczonych i MLS od czasu wygranej z Pumas w SuperLidze w 2010 roku. Z kolei triumf nad Cruz Azul może zostać uznany za jeden z najbardziej wartościowych w historii Fire.
Ważne doświadczenie przed dalszą częścią sezonu
Mimo odpadnięcia w ćwierćfinale Chicago Fire może znaleźć kilka powodów do zadowolenia. Był to pierwszy ćwierćfinał kontynentalnych rozgrywek dla klubu od 2004 roku. Turniej pozwolił również drużynie zebrać cenne doświadczenie i sprawdzić się na tle wymagających rywali z Meksyku.
Istotnym elementem rywalizacji było także dalsze wprowadzanie do zespołu Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik występował jako osamotniony numer dziewięć w ustawieniu 4-3-3. Taki system pomógł również uwypuklić atuty Djé D’Avilli, Antona Salétrosa oraz Sergio Oregela Jr. Cała trójka prezentowała się dobrze w meczach fazy grupowej i pokazała, że może odgrywać ważną rolę także w rozgrywkach MLS.
Chicago Fire wraca do MLS
Po eliminacji z Leagues Cup zespół z Chicago będzie rywalizował już wyłącznie w MLS. Kolejne spotkanie Fire rozegra w sobotę, mierząc się na wyjeździe z będącym w słabszej formie Seattle Sounders na Lumen Field.
Od tego momentu droga do awansu do CONCACAF Champions Cup prowadzi dla Chicago Fire wyłącznie przez rozgrywki ligowe. Klub będzie musiał więc skupić się na poprawie swojej pozycji w MLS i walce o jak najlepsze zakończenie sezonu 2026.
Źródło: Własne / MIR97 Media
