Chicago Fire ponownie nie zdołało przełamać niekorzystnej serii na nowojorskich stadionach baseballowych. Zespół z Chicago przegrał na Yankee Stadium z New York City FC 1:3, a przez większą część spotkania prezentował się bez energii i pomysłu na grę.
Szybki cios gospodarzy i odpowiedź Fire
Oba zespoły przystąpiły do meczu w osłabionych składach. Chicago Fire po raz drugi z rzędu musiało radzić sobie bez Mbekezliego Mbokaziego, natomiast gospodarze nie mogli skorzystać aż z dziewięciu zawodników. Wśród nieobecnych znalazł się między innymi Alonso Martínez, który podobnie jak André Franco z Fire wciąż nie wystąpił w tym sezonie po zerwaniu więzadła krzyżowego przedniego w 2025 roku. Wcześniej podobnej kontuzji doznał także Maxi Martínez.
Gregg Berhalter zdecydował się na kilka zmian w wyjściowej jedenastce. Na ławce rezerwowych rozpoczął mecz między innymi Robert Lewandowski, rekordowy transfer klubu. Andrew Gutman ustąpił miejsca Viktorowi Radojeviciowi, a do podstawowego składu wrócił Leonardo Barroso, który po ponad trzech miesiącach przerwy ponownie pojawił się na prawej stronie defensywy.
Szkoleniowiec Fire utrzymał ustawienie 4-4-2, pozwalające na grę dwoma napastnikami. W miejscu zajmowanym zazwyczaj przez Lewandowskiego wystąpił Robin Lod.
New York City FC objęło prowadzenie w 10. minucie. Nico Fernández wykorzystał niedokładne wybicie kapitana Chicago Fire, Jacka Elliotta, i otrzymał wystarczająco dużo miejsca, by oddać potężny strzał. Chris Brady nie miał szans na skuteczną interwencję.
Chicago odpowiedziało jedenaście minut później. Anton Salétros dobrze dośrodkował z rzutu rożnego, a Joel Waterman skierował piłkę do siatki, doprowadzając do remisu 1:1.
New York City odzyskało kontrolę
Wyrównanie nie wystarczyło jednak Fire do przejęcia inicjatywy. W 29. minucie Andrés Perea przeprowadził długi rajd przez boisko, a następnie wyłożył piłkę Augustínowi Ojedzie. Argentyńczyk miał dużo czasu i przestrzeni, a przy okazji skorzystał z faktu, że Brady znajdował się po przeciwnej stronie bramki. Ojeda bez problemu trafił do niemal pustej bramki.
Gospodarze zadali kolejny cios dwanaście minut później. Ojeda ponownie odegrał kluczową rolę, tym razem asystując Malachiemu Jonesowi przy trzecim golu dla New York City FC. Jeszcze przed przerwą nowojorczycy mogli podwyższyć prowadzenie, gdy po złym podaniu Barroso stworzyli sobie dobrą okazję. Uderzenie w doliczonym czasie gry minęło jednak bramkę.
Po pierwszej połowie Chicago Fire przegrywało 1:3 i miało niewiele powodów do optymizmu. Gregg Berhalter postanowił więc natychmiast zareagować, posyłając na boisko Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik otrzymał 45 minut na próbę odwrócenia losów spotkania. Jego wejście zostało przyjęte owacją przez tysiące ubranych na czerwono kibiców, z których wielu miało na sobie koszulki reprezentacji Polski.
W przerwie na murawie pojawił się także Jonathan Dean, który zastąpił Barroso.
Lewandowski nie odmienił spotkania
Lewandowski już po niespełna trzech minutach drugiej połowy znalazł się w sytuacji strzeleckiej, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Polski zawodnik nie zdołał również skutecznie zamknąć dośrodkowania Philipa Zinckernagela.
Chicago Fire w dalszej części meczu próbowało odrabiać straty, lecz przez długi czas brakowało odpowiedniej jakości w ofensywie. Zespół zdołał przynajmniej ograniczyć zagrożenie pod własną bramką, ponieważ również atak New York City FC po przerwie nie funkcjonował już tak dobrze jak w pierwszej połowie.
Berhalter kontynuował rotację. Mauricio Pineda zastąpił Djé D’Avilę, kończąc jego słabe spotkanie, a niespełna dziesięć minut później z boiska zeszli Viktor Radojević i Robin Lod. W ich miejsce pojawili się Andrew Gutman oraz Puso Dithejane.
Zmiany w końcu przyniosły poprawę w grze Fire. Chicago zaczęło tworzyć kolejne okazje i przejęło część inicjatywy, jednak nieliczne uderzenia zmierzające w światło bramki pewnie bronił Matt Freese.
Porażka 1:3 jest dla Chicago Fire drugą przegraną różnicą kilku bramek w tym sezonie oraz dopiero drugim przypadkiem, gdy drużyna przegrała dwa ligowe spotkania z rzędu. Wynik sprawił również, że New York City FC, które na początku tygodnia traciło do Fire siedem punktów, zbliżyło się do rywala na zaledwie jedno „oczko”. Chicago spadło na czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej.
Lewandowski zadebiutuje u siebie
Chicago Fire wróci teraz na własny stadion. W najbliższą sobotę zespół zmierzy się z Charlotte FC. Będzie to szczególne spotkanie dla Roberta Lewandowskiego, który po raz pierwszy wystąpi przed własną publicznością jako zawodnik Fire.
Źródło: MIR97 Media
