Chicago Fire pokonało u siebie Portland Timbers 2:1 i przedłużyło serię zwycięstw do pięciu spotkań we wszystkich rozgrywkach. Zespół Gregga Berhaltera odniósł także setne zwycięstwo w historii występów na Soldier Field.
Fire nie zwalnia tempa
Chicago Fire znajduje się obecnie w znakomitej formie. Dzięki zwycięstwu nad Portland Timbers drużyna z Illinois wygrała pięć kolejnych meczów we wszystkich rozgrywkach. To osiągnięcie, którego klub nie zanotował od ćwierć wieku.
Po udanym pierwszym etapie Leagues Cup, w którym Fire wygrali wszystkie trzy spotkania, Gregg Berhalter zdecydował się ponownie postawić na ustawienie z trzema pomocnikami w środku pola. Djé D’Avilla i Anton Salétros zachowali miejsce w wyjściowym składzie po bardzo dobrych występach, a Robin Lod pełnił rolę nominalnej „dziesiątki”. W podstawowej jedenastce pojawili się także Sam Rogers oraz Maren Haile-Selassie.
Szybkie dwa gole gospodarzy
Chicago Fire objęło prowadzenie już w początkowej fazie spotkania. Andrew Gutman, który dzień wcześniej podpisał nowy, trzyletni kontrakt, posłał świetną piłkę za linię obrony. Robin Lod znakomicie ją przejął i spokojnym uderzeniem pokonał Jamesa Pantemisa.
W 14. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie. W polu karnym Portland doszło do chaotycznej akcji, podczas której Fire mieli kilka okazji z bliskiej odległości. Ostatecznie piłka trafiła do Djé D’Avilli, który skutecznie wykończył akcję i zdobył swoją pierwszą bramkę w tym sezonie.
Asystę przy tym trafieniu zanotował Haile-Selassie. Dzięki temu awansował na ósme miejsce w klasyfikacji najlepszych asystentów w historii Chicago Fire w meczach sezonu zasadniczego.
Djé D’Avilla był jednym z najważniejszych zawodników spotkania. Pomocnik bardzo dobrze radził sobie w roli defensywnego pomocnika, która zdecydowanie bardziej odpowiada mu niż gra w podwójnym pivocie. Po wypracowaniu dwubramkowej przewagi Fire mogli nieco zwolnić tempo i skutecznie kontrolowali przebieg pierwszej połowy.
Portland zdobyło kontaktowego gola
Robert Lewandowski nie miał tym razem najlepszego spotkania. Napastnik oddał tylko jeden celny strzał, który został obroniony, a w 59. minucie został zmieniony przez Jonathana Bambę. Dla Iworyjczyka były to pierwsze minuty od występu przeciwko Santosowi w ubiegłą niedzielę. Wcześniej Bamba opuścił kilka dni z powodu choroby.
Chicago Fire długo utrzymywało czyste konto, jednak w końcówce Chris Brady musiał skapitulować. Na pięć minut przed końcem Finn Surman strzałem głową zdobył bramkę dla Portland Timbers i zmniejszył straty do jednego gola.
Gospodarze zachowali jednak koncentrację i nie pozwolili rywalom na doprowadzenie do remisu. Wygrana 2:1 zapewniła Chicago Fire komfortowe trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej. Zespół wyprzedził New England Revolution i ma rozegrany o jeden mecz mniej od każdej innej drużyny w konferencji.
Teraz seria meczów wyjazdowych
Przed drużyną Berhaltera wymagający fragment sezonu. Chicago Fire rozegra teraz cztery kolejne spotkania wyjazdowe w MLS. Rywalami będą Orlando City, New York Red Bulls, Seattle Sounders oraz Toronto FC.
Wyjściowy skład Chicago Fire: Brady – Gutman, Elliott, Rogers, Barroso – D’Avilla, Salétros – Haile-Selassie, Lod, Zickernagel – Lewandowski.
Rezerwowi: Bamba, Dithejane, Dean, Pineda.
Źródło: MIR97 Media
