Chicago Fire rozpoczęło tegoroczną rywalizację w Leagues Cup od efektownego zwycięstwa. Zespół Gregga Berhaltera pokonał u siebie Necaxę 2:0, kontrolując spotkanie przez większość jego trwania.
Fire od początku narzuciło swoje warunki
Chicago Fire wróciło na SeatGeek Stadium w bardzo dobrym stylu. Gospodarze od pierwszego gwizdka byli zespołem wyraźnie lepszym od meksykańskiej Necaxy i szybko zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką rywali.
Gregg Berhalter zdecydował się na ustawienie 4-3-3. Zmiana była częściowo wymuszona problemami kadrowymi na środku obrony. Z powodu nieobecności Mbekezeliego Mbokaziego i Joela Watermana szkoleniowiec miał ograniczone możliwości zestawienia defensywy. Przed rozpoczęciem meczu potwierdzono również, że Mbokazi nie pojawi się już na boisku w tym sezonie.
Nowy system pozwolił na powrót do wyjściowego składu Sergio Oregela, który po raz pierwszy od kilku miesięcy rozpoczął spotkanie w podstawowej jedenastce. Pomocnik od początku był aktywny i miał udział przy obu trafieniach gospodarzy.
W pierwszej połowie Chicago Fire regularnie dochodziło do sytuacji strzeleckich. Widoczny był Robert Lewandowski, który brał udział w kilku akcjach ofensywnych i oddał między innymi uderzenie minimalnie niecelne. Necaxa również próbowała odpowiadać, ale większość jej strzałów nie sprawiała większych problemów Chrisowi Brady’emu.
Jonathan Dean otworzył wynik
Przewaga gospodarzy została udokumentowana tuż przed przerwą. Anton Salétros i Sergio Oregel dobrze współpracowali w końcowej fazie akcji, a na dalszym słupku pojawił się Jonathan Dean. Obrońca dopadł do piłki i mocnym strzałem umieścił ją w siatce.
Dla Deana był to trzeci gol w barwach Chicago Fire, a zarazem pierwsze trafienie w tym sezonie. Gospodarze schodzili więc do szatni z zasłużonym prowadzeniem 1:0.
Po zmianie stron Necaxa zaprezentowała się nieco lepiej i przez pewien czas próbowała doprowadzić do wyrównania. Chicago Fire mogło jednak liczyć na bardzo dobrze dysponowanego Brady’ego, który skutecznie interweniował przy kolejnych próbach rywali.
Najbliżej zdobycia bramki dla meksykańskiego zespołu był Lorenzo Faravelli. Jego uderzenie z bliskiej odległości trafiło w poprzeczkę, a piłka odbiła się w sposób korzystny dla gospodarzy. Po tej sytuacji wpływ Necaxy na przebieg meczu szybko jednak zmalał.
Andrew Gutman przypieczętował zwycięstwo
Chicago Fire podwyższyło prowadzenie niedługo po zejściu z boiska Lewandowskiego, który został zmieniony w 64. minucie. Kluczową rolę w tej akcji ponownie odegrał Oregel. Pomocnik przeprowadził piłkę przez dużą część boiska, a następnie przekazał ją Salétrosowi przed polem karnym.
Szwed ruszył z futbolówką w kierunku wolnej przestrzeni i spokojnie zaczekał na odpowiedni moment. Następnie delikatnie podciął piłkę w kierunku pola bramkowego, gdzie pojawił się rozpędzony Andrew Gutman. Lewy obrońca wykończył świetnie rozegraną akcję i ustalił wynik na 2:0.
Drugie trafienie ostatecznie odebrało Necaxie nadzieję na korzystny rezultat, a Fire mogło spokojnie kontrolować końcówkę spotkania. Chicago rozpoczęło tym samym turniej od kompletu punktów i czystego konta.
Chicago Fire w dobrej sytuacji przed kolejnymi meczami
Zwycięstwo dobrze ustawia zespół Berhaltera przed kolejnymi spotkaniami pierwszej fazy Leagues Cup. Drużyny MLS prawdopodobnie będą potrzebowały co najmniej siedmiu punktów w trzech meczach, aby awansować do fazy pucharowej. Cztery najlepsze zespoły MLS oraz cztery najlepsze drużyny Liga MX uzyskają miejsce w fazie knockout.
Chicago Fire rozegra następne spotkanie w niedzielę. Jego rywalem będzie Santos Laguna. Tydzień rywalizacji zespół zakończy meczem z jednym z faworytów całego turnieju – Cruz Azul, do którego dojdzie w kolejny czwartek.
Źródło: MIR97 Media
