Chicago Fire zremisowało 1:1 na wyjeździe z New York Red Bulls, tracąc gola w końcówce spotkania. Tym samym zakończyła się imponująca seria sześciu zwycięstw z rzędu, choć drużyna pozostaje niepokonana już od siedmiu meczów.
Lewandowski rozpoczął mecz na ławce
Spotkanie na Red Bull Arena w Harrison rozegrano w ramach „Polish Heritage Night”. Gospodarze liczyli na duże zainteresowanie związane z Robertem Lewandowskim, jednak polski napastnik nie znalazł się w wyjściowym składzie Chicago Fire.
Trener Gregg Berhalter zdecydował się na mocno rotacyjne zestawienie. W porównaniu do środowego zwycięstwa 2:1 nad Orlando City zabrakło aż ośmiu podstawowych zawodników. W pierwszej jedenastce pojawił się między innymi Sam Williams, wychowanek akademii Red Bull i zawodnik pochodzący z New Jersey, który tymczasowo występuje w Chicago podczas wypożyczenia z Colorado Springs Switchbacks.
Fire mogli objąć prowadzenie już w 10. minucie. Williams otrzymał piłkę na skraju pola karnego, ale oddał niecelny strzał. Chwilę później gospodarze odpowiedzieli groźnym dośrodkowaniem, które Sam Rogers skierował wprost w ręce Chrisa Brady’ego.
Haile-Selassie dał prowadzenie Chicago Fire
Najlepszą okazję pierwszej połowy zmarnował Robin Lod. W 30. minucie Jonathan Bamba posłał bardzo dobre dośrodkowanie w pole karne, ale fiński napastnik uderzył zbyt lekko, by zaskoczyć Ethana Horvatha. Cztery minuty później podobnej szansji nie wykorzystał Maren Haile-Selassie, który nie trafił czysto w piłkę.
Haile-Selassie szybko zrehabilitował się jednak za niewykorzystaną okazję. W 38. minucie Szwajcar zdecydował się na strzał z dystansu i posłał piłkę w samo okienko bramki New York Red Bulls. Było to efektowne trafienie, które dało gościom prowadzenie tuż przed przerwą.
Chicago Fire przez długi czas skutecznie broniło korzystnego wyniku, mimo że grało w mocno zmienionym składzie. Duża w tym zasługa Chrisa Brady’ego. Bramkarz reprezentacji Stanów Zjednoczonych kilkukrotnie dobrze interweniował, szczególnie w drugiej połowie, gdy Red Bulls zaczęli stwarzać coraz większe zagrożenie.
Red Bulls wyrównało w końcówce
Atmosfera na stadionie przez większą część spotkania była dość spokojna, co wiązało się z faktem, że wielu kibiców przyszło przede wszystkim z myślą o występie Lewandowskiego. Ich oczekiwania zostały spełnione w 64. minucie, gdy Polak pojawił się na boisku, zmieniając Zinckernagela.
Wprowadzenie napastnika nie przełożyło się jednak na drugiego gola dla Chicago. Fire miało problemy z wykreowaniem kolejnych dogodnych sytuacji i nie zdołało zapewnić sobie spokojnej końcówki. Gospodarze wykorzystali to w ostatnich minutach meczu.
Cameron Harper doprowadził do wyrównania, zdobywając swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. Zawodnik Red Bulls szczęśliwie znalazł się na końcu akcji po dośrodkowaniu Erica Maximа Choupo-Motinga i pokonał Brady’ego.
Późny gol gospodarzy zakończył drugą najdłuższą serię zwycięstw w historii Chicago Fire, która zatrzymała się na sześciu wygranych. Zespół z Chicago nadal może jednak pochwalić się siedmioma kolejnymi meczami bez porażki.
Oceny zawodników Chicago Fire
Najwyżej oceniony został Maren Haile-Selassie, autor efektownego gola, który otrzymał notę 8,5. Chris Brady, Radojević, Waterman i Sam Rogers zostali ocenieni na 7,5. Robert Lewandowski, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, otrzymał notę 6,5.
Chicago Fire rozpoczęło mecz w składzie: Brady – Radojević, Waterman, Rogers, Barroso – Pineda, Williams – Bamba, Lod, Haile-Selassie, Zinckernagel. Po przerwie na murawie pojawili się Salétros, Lewandowski, Dean, Elliott, D’Avilla i Dithejane.
Źródło: MIR97 Media
