Chicago Fire FC w nocy z 25 lipca na 26 lipca zmierzy się na Yankee Stadium z New York City FC. Zespół z Chicago będzie chciał szybko zareagować na porażkę z Interem Miami, a także przerwać serię dziewięciu spotkań bez zwycięstwa przeciwko nowojorskiej drużynie.
Chicago Fire chce szybko się odbudować
Chicago Fire przystąpi do meczu w Bronksie po frustrującej porażce 2:3 z Interem Miami. Spotkanie na Florydzie było dla zespołu szczególnie rozczarowujące, ponieważ część straconych bramek wynikała z błędów popełnianych przez samych zawodników z Chicago.
Po 15 meczach sezonu Fire mają na koncie osiem zwycięstw, dwa remisy i pięć porażek. Dorobek 26 punktów daje im obecnie czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej. Drużyna musi jednak poprawić kilka elementów, jeśli chce być traktowana jako jeden z poważnych kandydatów do walki o najwyższe cele w 2026 roku.
W spotkaniu z Interem Miami zadebiutował Robert Lewandowski. Polski napastnik spędził na boisku 61 minut, ale był skutecznie pilnowany przez rywali i nie zdołał znacząco wpłynąć na losy spotkania. Debiut nowego numeru dziewięć nie był jednak powodem do niepokoju dla sztabu szkoleniowego Chicago Fire.
Widać było dziś rdzę. Nie byliśmy w najlepszej dyspozycji. Brakowało nam również odpowiedniej ostrości, być może także pod względem fizycznym. Straciliśmy zbyt wiele prostych podań. To wszystko jednak przyjdzie.
Gregg Berhalter, dyrektor ds. futbolu i trener Chicago Fire
Berhalter podkreślił, że Lewandowski potrzebuje czasu, aby odzyskać pełny rytm i sprawność po przerwie. Szkoleniowiec zaznaczył również, że trudno oczekiwać perfekcji od zawodnika, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę z Major League Soccer.
Wiem, że wszyscy chcemy, aby od razu wszystko było idealne, ale to proces. Gdy zawodnicy złapią więcej rytmu, a Robert będzie w lepszej kondycji, zaczniemy dostrzegać wiele dobrych rzeczy.
Gregg Berhalter
NYCFC wyjątkowo niewygodnym rywalem
Lewandowski w sobotę po raz pierwszy będzie musiał zmierzyć się z charakterystycznymi warunkami gry na baseballowym stadionie. Yankee Stadium od lat jest jednym z najbardziej specyficznych obiektów w MLS, a napastnik Chicago stanie przed zadaniem poprowadzenia ofensywy przeciwko drużynie, która regularnie sprawiała Fire problemy.
Chicago Fire nie pokonało NYCFC w dziewięciu ostatnich meczach. Ostatnie zwycięstwo nad nowojorskim zespołem odniosło 29 września 2021 roku, kiedy gole dla Fire strzelili Robert Berić oraz Federico Navarro.
NYCFC również przystąpi do spotkania w dobrym nastroju. W środku tygodnia nowojorczycy wygrali na wyjeździe z Columbus Crew 2:1, a jedną z bramek zdobył z rzutu karnego Nicolás Fernández. Argentyński pomocnik jest liderem ofensywy zespołu i w 2026 roku ma już na koncie 15 bezpośrednich udziałów przy golach.
W bramce NYCFC wystąpi Matt Freese. Reprezentant Stanów Zjednoczonych w poprzednim meczu musiał mierzyć się z gwizdami i nieprzychylnymi reakcjami kibiców podczas spotkania w Columbus. Tym razem po raz pierwszy po tamtym wydarzeniu zagra przed własną publicznością.
Możliwe zmiany w składzie Chicago Fire
Chicago Fire najprawdopodobniej rozpocznie mecz w składzie zbliżonym do tego, który wystąpił przeciwko Interowi Miami. Wpływ na decyzje trenera ma między innymi utrzymujący się uraz dolnej części nogi Mbekezeliego Mbokaziego.
Więcej minut mogą otrzymać Robin Lod lub Puso Dithejane. Szczególnie dobrze po wejściu z ławki zaprezentował się ten drugi zawodnik, który w spotkaniu z Miami zdobył swoją pierwszą bramkę w MLS.
Od podstawowych napastników Chicago oczekuje się jednak znacznie więcej niż w poprzednim meczu. Formacja ofensywna Fire została wówczas ograniczona przez improwizowaną linię obrony Interu Miami, a mimo to nie potrafiła wykorzystać swoich okazji.
Mecz z NYCFC może mieć duże znaczenie dla dalszej części sezonu Chicago Fire. Zespół z Illinois potrzebuje przynajmniej punktu, aby zatrzymać spadkowy trend po porażce na Florydzie, a zwycięstwo pozwoliłoby mu jednocześnie przełamać wieloletnią niemoc w starciach z nowojorskim rywalem.
Źródło: OnTapSportsNet
