Robert Lewandowski po raz pierwszy wystąpił w barwach Chicago Fire, ale jego debiut nie zakończył się sukcesem drużyny. Zespół z Chicago dwukrotnie obejmował prowadzenie w meczu z Interem Miami, lecz ostatecznie przegrał na Florydzie 2:3.
Lewandowski rozpoczął mecz w podstawowym składzie
Chicago Fire wróciło do rywalizacji po przerwie związanej z mistrzostwami świata. W wyjazdowym spotkaniu z Interem Miami od pierwszej minuty wystąpił Robert Lewandowski, który w ubiegłym tygodniu miał wystarczająco dużo czasu, aby przygotować się do debiutu w nowych barwach.
37-letni napastnik został tym samym drugim najstarszym debiutantem w historii Chicago Fire oraz piątym najstarszym zawodnikiem, który wystąpił w tym klubie w rozgrywkach MLS. Trener Gregg Berhalter zdecydował się ustawić zespół w systemie 4-4-2, a nominalnie jako drugiego napastnika wystąpił Maren Haile-Selassie.
Goście od początku spotkania prezentowali się odważnie i szybko ruszyli do ataku. W jednej z pierwszych akcji Jonathan Bamba trafił do siatki, jednak jego gol nie został uznany z powodu pozycji spalonej.
Chicago Fire objęło prowadzenie po błędzie gospodarzy
W 18. minucie Chicago Fire dopięło swego. Ian Fray próbował wycofać piłkę do bramkarza, ale jego podanie było niedokładne. Rocco Ríos Novo nie zdołał opanować futbolówki, która wpadła do jego bramki. W ten sposób zespół z Chicago objął prowadzenie bezpośrednio po błędzie rywala.
Lewandowski przez dłuższy czas pozostawał jednak poza głównymi wydarzeniami na boisku. Wysoka temperatura i duża wilgotność powietrza, sięgająca około 33 stopni Celsjusza, wyraźnie utrudniały grę. Napastnik nie zdołał poważnie zagrozić bramce Interu Miami.
Przewaga Chicago Fire trwała zaledwie dziewięć minut. Jack Elliott spóźnił się z interwencją w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Luis Suárez wykorzystał jedenastkę, doprowadzając do wyrównania. Był to trzeci kolejny sezon, w którym Urugwajczyk zdobył bramkę przeciwko Chicago Fire.
Przed przerwą obie drużyny miały jeszcze dogodne okazje. Chris Brady popisał się świetną interwencją po akcji Sergio Reguilóna, natomiast Anton Salétros nie wykorzystał znakomitej sytuacji w polu bramkowym i głową trafił prosto w ręce Ríosa Novo.
Inter Miami rozstrzygnął spotkanie po przerwie
W drugiej połowie Gregg Berhalter zmienił ustawienie na 3-5-2. Haile-Selassie został przesunięty do roli prawego wahadłowego, co pozwoliło Andrew Gutmanowi częściej włączać się do ataków. Mimo korekty taktycznej to Inter Miami lepiej rozpoczął drugą część spotkania.
Gospodarze przeprowadzili składną akcję, a defensywa Chicago Fire nie zdołała odpowiednio zareagować na zamieszanie w polu karnym. Luis Suárez wykorzystał sytuację i po raz drugi wpisał się na listę strzelców, wyprowadzając Inter Miami na prowadzenie 2:1.
Debiut Lewandowskiego zakończył się w 63. minucie. Polski napastnik został zmieniony razem z Phillipem Zinckernagelem oraz Djém D’Avilą. W ich miejsce na boisku pojawili się Puso Dithejane, Robin Lod i Mauricio Pineda.
Jedna ze zmian szybko przyniosła efekt. Zaledwie kilka minut po wejściu na murawę Dithejane doprowadził do wyrównania. Zawodnik Chicago Fire oddał mocne uderzenie z narożnika pola karnego, a przy trafieniu asystował mu Haile-Selassie.
W końcówce więcej sił zachowali jednak gospodarze. Chicago Fire przez całą drugą połowę wyglądało na wyraźnie zmęczone, a po kolejnym zamieszaniu w polu karnym nie zdołało wybić piłki. Wykorzystał to Preston Plambeck, zdobywając swoją pierwszą bramkę w MLS w zaledwie piątym występie.
Chicago Fire straciło kontakt z Interem Miami
Porażka zakończyła serię trzech zwycięstw Chicago Fire, choć między tymi spotkaniami nastąpiła blisko dwumiesięczna przerwa. Inter Miami powiększył przewagę nad zespołem Berhaltera do ośmiu punktów.
W efekcie trudno oczekiwać, aby Chicago Fire w najbliższym czasie awansowało wyżej niż na trzecie miejsce w tabeli. Sam Lewandowski otrzymał 63 minuty na debiut, lecz w trudnych warunkach nie zdołał odegrać kluczowej roli w spotkaniu.
Źródło: MIR97 Media
